Post bardziej zdjęciowy niż pisany. Po prostu więcej zdjęć z pagody.
Choć rozwala mnie 'boże jak duuuuzooo ludzi' gdy mimo tego, że święta więcej ludzi jest na nowym mieście niż pod tą nieszczęsną pogodą ale wszyscy marudzą jakby byli z jakiś małych mieścin gdzieś na krańcach świata.
A teraz podziwiać widoczki (skorzystałam z wolnego i spacerek zrobiony był)
Jak widać na zdjęciach tłumów to tu raczej nie ma.
to NIE jest blog podróżniczy. Mam nadzieję, że uda mi się go pisać w Chinach. Opiszę tu MOJĄ Azję widzianą MOIMI oczami i MOJE odczucia Raczej nie będę pisać historii miejsc (od tego są książki historyczne i przewodniki turystyczne) Blog jest dla MOICH znajomych by widzieli, że żyję i co u mnie słychać.
Translate
niedziela, 7 października 2018
Jedna z wielu pagód
czwartek, 13 września 2018
Wróćmy na lotnisko
Z jednej strony pekińskie lotnisko jest ogromne z drugiej? Jest najłatwiejszym w obsłudze z jakim się spotkałam- właściwie nie da się zgubić.
Wysiadasz, idziesz prosto (z tłumem) dochodzisz do strefy zamkniętej, przechodzisz przez skaner temperatury ciała, robisz skan paszportu (tak tu wszędzie robią skan twoich dokumentów- co ich obchodzi bezpieczeństwo twoich danych? To oni mają być bezpieczni- jeden z mankamentów Chin) potem skan palcy - obu rąk, wszystkich palcy. Wypełniasz żółte papiery imigracyjne- po co przyjechałeś, na jak długo, gdzie się zatrzymasz- na prawdę lepiej podawać prawdę ;) jeśli chcesz zmieniać lokalizacje, napisz adres pierwszego hotelelu, a potem 'podróżowanie'.
Z żółtymi papierami idziesz do kolejki do 'przekroczenia granicy' gdzie robią ci zdjęcie i znów pobierają odcisk palcy- tym razem nie wszystkich, a tych 'do podpisu'- pamiętacie? W chinach odcisk palca robi za podpis przy ważnych dokumentach- odsyłam do 'kupujemy dom'
Przechodzisz przez bramkę iiii jesteś w Chinach!
Teraz zjechać na dół i jechać prosto na 2 drugą część lotniska pociągiem. O ile procedura na 1 części lotniska trwa wieki to dojazd na 2 część idzie szybko.
W 2 części odbierasz bagaż (tego nigdy nie robiłam więc nie wiem jak sprawa wygląda) lub przesiadasz się. W drugiej opcji. Znów oczywiście przechodzisz przez skan itd.
Lotnisko jest duże ale na prawdę wszystko przebiega nad wyraz sprawnie.
Mimo to lepiej zrobić sobie zapas czasu na przesiadkę :)
Co ciekawe w Chinach, na każdym lotnisku jest darmowy internet, pomagający się odnaleźć w życiu. Oczywiście wymaga podania chińskiego numeru, ale jak się go nie ma, wystarczy podejść do info punktu by dostać do niego dostęp :)
I oczywiście dbanie o środowisko wszędzie ;)
sobota, 20 maja 2017
5.20 data mówiąca 'kocham Cię'
Wymowa 5.20 brzmi w chinach jak 'kocham Cię'
Chińczycy nie byli by sobą gdyby nie celebrowali tego :p
Oczywiście sklepy robią specjalne kolekcje z tej okazji niczym na kolejne walentynki- w końcu to ważna data w kalendarzu zakochanych, czyli idealny sposób na zarobek ^^
Na zdjęciu specjalne słodkie serduszka z tej okazji w starbucksie
Mały update zdjęciowy- odrazu będzie można zobaczyć ceny słodkich przyjemności ;)
wtorek, 14 lutego 2017
Daj, będę niósł twoją torebkę
-rozmowa z koleżanka która studiuje teraz w Beijinie podczas której dużym męskim atutem lokalsów była ta kwestia.
- skarga pewnego mężczyzny na jednym z portali społecznościowych, z gdy w Polsce niósł torbę koleżanki usłyszał od 'jestem macho' niewybredne komentarze pod swoim adresem sugerujące jego 'zniewieścienie' i głupotę.
Nie ważne czy jest pięknie różowa, czy zrobiłaś zakupy w sklepie, ciężarem przejmować się nie musisz bo nie Ty będziesz to nieść tylko mężczyzna Ci towarzyszący.
Jakoże dla mnie jest to oczywiste jak oddychanie (a nawet bardziej bo oddychać zdarza mi się zapominać :P ) nie pomyślałam, że może to wywoływać kontrowersje.
Tak na prawdę każdą torebkę, która dasz Pan będzie niósł, a większe bądź zakupy będzie Ci wyrywał. Oczywiście ma ograniczenia- nie weźmie więcej niż jest w stanie więc bądź ludzką księżniczką ^^ .
środa, 8 lutego 2017
Tu się całują!
Największy szok kulturowy przeżyłam zobaczywszy w Disneylandzie, po raz pierwszy w Chinach dziewczynę dającą namiętnego całusa chłopakowi. Mało tego, buziak był za to, że nieborak przy pomocy kolegi próbował wziąć ją na barana by lepiej widziała paradę (troszkę mu współczuję i podziwiam, że nie załamał się).
Nauczona filmami, dramami, filmikami yutuberów i doświadczeniami realnymi z Azjatami jechałam z przeświadczeniem, że w Azji, w tym w Chinach, ludzie publicznie za bardzo nie okazują sobie uczuć, a tu zonk.
Szok był ale uznałam, ze to może jednorazowy przypadek młodych (około 20 letnich) osób. Z czasem obserwacji, jednak okazało się, że tu 'jest normalnie' ludzie całują się, przytulają, obejmują publicznie. Ok, może nie jest to 100% społeczeństwa, (ale gdzie dotyczy to 100%? ) jednak wbrew pozorom wcale nie takie rzadkie.
W sferze publicznej intymności, gestem który jest tu (dla mnie) mega uroczy i taki 'uczuciowy', jest delikatne klepanie dziewczyny przez chłopaka po pupie ^_^. Widziałam to tu na prawdę wiele razy, zrobione w tak uczuciowy i uroczy, a nie wulgarny sposób, że nie mogłam nie patrzeć. Takie klepanie pt 'idź, idź kochanie; no już, ruchy'. Zazwyczaj wykonane w bardzo dużym tłumie lub na przejściu przez ulicę, wyglądało jak delikatne pospieszanie i kierowanie partnerką <3
To Chiny, więc oczywiście musi być 2 strona medalu :P
Bardzo dużo par, w ogóle nawet nie rozmawiających ze sobą,wpatrzonych cały czas w telefony, siedzących w restauracji, kawiarni bądź będących na spacerze- niby razem ale oddzielnie. Ślad czasów- u nas w końcu też coraz więcej osób zamiast razem rozmawiać, patrzy cały czas w telefony. Tam są to głównie zakupy internetowe (nie ma to jak podglądać komuś co robi w telefonie ;) ) u nas sieci społecznościowe ale.. z czasem kto wie, pewnie będzie tak samo.
niedziela, 5 lutego 2017
Blondynka w księgarni
Gdy podniecałam się wyborem artykułów do kaligrafii faktycznie wzbudziłam pewne zainteresowanie ale po tej wyprawie jestem szczęśliwą posiadaczką 3 książek do ćwiczenia, 4 nowych pędzli oraz papieru ryżowego w tym ślicznego zdobionego złotym wzorkiem (jeśli któreś chce pisać w tej sprawie do ogra ale tylko dziś ^^)
Take me to the downtown...
Wpierw trzeba było coś zjeść- ah te knajpy na przedmieściach.
Ceny? Warszawskie ot i tyle. Jadło zacne ale to nie przedmiot tego posta.
Gdy już brzuch napełniony pora na zwiedzanie krainy snów (na prawdę jest jakiś american dream? Kto chce to śnić? Jak może china dream).
sobota, 4 lutego 2017
Przestałam pytać co jem
Tu jedzą dosłownie wszystko. Co chwila słyszę 'zjedz kości', 'czemu nie jesz ości', 'tę skórę/ chrząstki się je'.
Dziś poszłam do miejsca z gotującą się zupką na środku stołu
Po wybraniu dania, pierwszy etap jedzenia to zrobienie własnego sosu.
Gdy wróciłam po środku czekała już zupka.
Były to: bambus, przepiórcze jajka, kostki z togu przekładane z jakiejś części gęsi (myślę że chodziło o wątrobę ale wolałam się już nie dopytywać) i właśnie owczy mózg.
Boczek, serduszko z ryby (chyba z ikrą patrząc po smaku) i ciasto ryżowe w sosie. Ciast niestety nie mogłam spróbować ponieważ było w miodzie.
Oczy nieba
Parę razy opisałam sytuację gdzie zwracałem uwagę tym, że jestem tu inna ale tak na prawdę przez większość czasu nikt nie będzie zwracał na was uwagi. Nikogo nie obchodzi kolor włosów czy rysy twarzy. Dopiero po spojrzeniu wam w oczy część osób zareaguje.
piątek, 3 lutego 2017
Studenckie życie.
Uniwersytet
Pora troszkę o tym miejscu napisać.
To tylko 1 z trzech kampusów tego uniwerku i to (ponoć) najmniejszy. Prezentuje się jak cale chiny nowocześnie i rozpadając się zarazem, dużo zieleni i pomnik pierwszego prezydenta chin. Teren jest ogromny, jak małe miasto w mieście, nasz główny UW to maleństwo.
czwartek, 2 lutego 2017
Najdziwniejszy podryw życia
Bo ilu dziewczynom zdarzyło się, że jak szły z przedstawicielem płci przeciwnej to inny gościu wypytywał się o nie?
Szliśmy sobie spokojnie do samochodu gdy jakiś mężczyzna zaczepił Donga. I widać, że zadaje pytania patrząc na mnie. Zrozumiałam, Dong odpowiada mu, żen z Polski. Pan niezrażony dalej zagaja rozmowę patrząc na mnie w bardzo jednoznaczny sposób- nawet nie ukrywając zainteresowania. Najchętniej poszedł by z nami. Donguś na moje usilne prośby o dokładniejsze tłumaczenie delikatnie, z rumieńcem na twarzy stwierdził, że nieznajomy zadawał duuzo pytań i że dziwił się co 'gość' (czytaj. nie Azjata- obcy) robi tu w czasie nowego roku i że myślał, że tu mieszkam i że tak ładny 'gość' (tu mój rozmówca prawie spalił się z zawstydzenia), aż ciekawa byłam czy o numer też pytał patrząc jak mnie odebrał pożerał wzrokiem lustrując od stóp do głów.
Widząc rumieńce biednego D. śmiejąc się zapytałam wprost, czy gościu chciał wiedzieć czy jest moim facetem. Dong prawie zapadł się w tym momencie pod ziemię i przyduszonym głosem z już nie rumieńcem, a rakiem na twarzy odp. tak.
Kobiece sprawy
Jak już wcześniej wspominałam tutaj w większości knajp nie ma toalet, niby dostęp do publicznych przybytków jest łatwy i darmowy ale i tak pozostawia dyskomfort.
Problem zaczyna się w TE DNI. Potrzebuje toalety a akurat nigdzie nie ma publicznej bądź kolejka na kilometr! Większość kawiarni nie pomoże.
Gdy już się uda dostać do toalety na 90% będzie to 'narciarz' (mój koszmar dzieciństwa- w pieczarkach potrafiłam specjalnie schodzić z górki do normalnej toalety). Na prawdę nie wiem, kto wymyślił, że jest to bardziej higieniczne. Takie toalety tutaj zazwyczaj wyglądają gorzej, papier i pozostałości kobiecych problemów walają się po ziemi, trafienie do celu wielu paniom sprawia problemy- generalnie koszmar.
Jest to dla nas bardzo niekomfortowa sytuacja i bardzo doskwierająca. Dla mnie kwestia kładąca cień na cudowność chin- ja teraz potencjalne znajome z chin chyba po toaletach bym oprowadzała :P
Jestem szczupła?
Do tego w rejon w którym powinnam mieć odwrotne odczucia.
Więc~
Chinki nie są wcale tak bardzo szczupłe ba powiedziałabym, że 70% jest gruba, a 15% zdeczka pulchna. Ok prawdopodobnie część z nich nosi mniejsze rozmiary niż europejki ale bardziej z powodu wzrostu niż braku tuszy. Inaczej wygląda rozmiar 32 przy wzroście 160 cm, a inaczej przy 170 cm.
Tylko ze ten wzrost tez trochę przereklamowany. Ok większość dziewczyn jest tu niższa ode mnie ale też bez przesady nie aż tak strasznie i dużo bardziej niż w Europie. Zwłaszcza ze sporo kobiet ma tu koło tego 170 i wcale rzadkością nie są wyższe. Tak jak i nas należę do wyższej połowy ale bywa sporo dużo wyższych dziewczyn ode mnie. Przeciętny chłopak jest wyższy niż ja i ma ok 173-175 cm ale widziałam i ok 190 cm. Tak jest też spora grupa niższych ale still~ not so much.
Wracając do rozmiarów w większości wypadków mieszczę się tutaj normalnie w rozmiar S tylko jest na mnie często za krótki- tak jakby rozmiar szedł wzrostem nie szerokością. Wyjaśnia to czemu w Azji tak bardzo lansowane są za duże ubrania wyglądające jak worki ^^ oraz czemu na Ali sprzedawcy olewają większość wymiarów i patrzą tylko na wzrost.
środa, 1 lutego 2017
Be famouse
Jako ze nie prowadzę vloga, zabawa w nagrywanie filmików była by bezsensu, a i średnio by mnie bawiła, pozwoliłam sobie na swoją wersję zabawy.
Więc moi mili, głowa do góry, znudzony uśmiech na twarz i patrzcie na wszystkich ze nudzona obojętnością i przechadzając się modelkowatym krokiem
3, 2, 1
Start
Młode dziewczyny zaczynają pokazywać cię ręką, i chichotać, potem robić ci zdjęcia z ukrycia by w końcu podbiegać do ciebie na beszczela i strzelać selfie :)
Część cię zapyta czy może z tobą zdjęcie, a ty znudzonym głosem odpowiadasz tak. Na pytania gdzie wystąpiłaś wymyślasz tytuł to się nawet znajdzie ktoś kto powie, że 'aaa, widziałem'.
Tylko troszkę męcząca ta zabawa.
Nie lubisz merca? Weźmiemy porsche!
Czego nie chciałam zobaczyć
Ten post powinien być napisany później- przed nim powinnam opisać parę innych rzeczy ale~To dla mnie jest ważniejsze.
Proszę nigdy nie idźcie do 'oceanarium' w chinach. Znam na prawdę wiele fajnych i przyjaznych zwierzętom miejsc w Europie. Zwłaszcza zoo w Budapeszcie, piękne i zadbane z bardzo szczęśliwymi zwierzętami w środku, czy nawet tamtejsze oceanarium. Tutaj nawet rybki wyglądały smutno.
Proszę, nie wspierajcie tego biznesu!
Niestety nie wiem jaka jest cena wstępu na tą wątpliwa atrakcję ale jedyne zdrowo wyglądające zwierzę (bo szczęśliwie byłoby za dużo powiedziane- to nie zoo w Budapeszcie gdzie widać było radość i przywiązanie do trenerów) to była foka wykonująca sztuczki.
Myślę, że też tylko dlatego, że kupienie nowej, nauczenie jej sztuczek i oswojenie kosztuje więcej niż zwyczajnego zwierzątka.
Więc nawet jeśli bardzo chcecie przeżyć 'azjatycka randkę', znajomy chce się pochwalić jak chiny są cudowne i czego to nie mają proszę nie idźcie tam.
Jeśli nie dla mnie to dla tego smutnego legwanika.









































