Jako, że na razie mam problem z tekstami, które napisałam roboczo, a Ogr ma dużo na głowie i potrzebuje (zasłużonego) odpoczynku, to coś lekkiego ;)
Największy szok kulturowy przeżyłam zobaczywszy w Disneylandzie, po raz pierwszy w Chinach dziewczynę dającą namiętnego całusa chłopakowi. Mało tego, buziak był za to, że nieborak przy pomocy kolegi próbował wziąć ją na barana by lepiej widziała paradę (troszkę mu współczuję i podziwiam, że nie załamał się).
Nauczona filmami, dramami, filmikami yutuberów i doświadczeniami realnymi z Azjatami jechałam z przeświadczeniem, że w Azji, w tym w Chinach, ludzie publicznie za bardzo nie okazują sobie uczuć, a tu zonk.
Szok był ale uznałam, ze to może jednorazowy przypadek młodych (około 20 letnich) osób. Z czasem obserwacji, jednak okazało się, że tu 'jest normalnie' ludzie całują się, przytulają, obejmują publicznie. Ok, może nie jest to 100% społeczeństwa, (ale gdzie dotyczy to 100%? ) jednak wbrew pozorom wcale nie takie rzadkie.
W sferze publicznej intymności, gestem który jest tu (dla mnie) mega uroczy i taki 'uczuciowy', jest delikatne klepanie dziewczyny przez chłopaka po pupie ^_^. Widziałam to tu na prawdę wiele razy, zrobione w tak uczuciowy i uroczy, a nie wulgarny sposób, że nie mogłam nie patrzeć. Takie klepanie pt 'idź, idź kochanie; no już, ruchy'. Zazwyczaj wykonane w bardzo dużym tłumie lub na przejściu przez ulicę, wyglądało jak delikatne pospieszanie i kierowanie partnerką <3
To Chiny, więc oczywiście musi być 2 strona medalu :P
Bardzo dużo par, w ogóle nawet nie rozmawiających ze sobą,wpatrzonych cały czas w telefony, siedzących w restauracji, kawiarni bądź będących na spacerze- niby razem ale oddzielnie. Ślad czasów- u nas w końcu też coraz więcej osób zamiast razem rozmawiać, patrzy cały czas w telefony. Tam są to głównie zakupy internetowe (nie ma to jak podglądać komuś co robi w telefonie ;) ) u nas sieci społecznościowe ale.. z czasem kto wie, pewnie będzie tak samo.
to NIE jest blog podróżniczy. Mam nadzieję, że uda mi się go pisać w Chinach. Opiszę tu MOJĄ Azję widzianą MOIMI oczami i MOJE odczucia Raczej nie będę pisać historii miejsc (od tego są książki historyczne i przewodniki turystyczne) Blog jest dla MOICH znajomych by widzieli, że żyję i co u mnie słychać.
Translate
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Disneylan. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Disneylan. Pokaż wszystkie posty
środa, 8 lutego 2017
poniedziałek, 30 stycznia 2017
Na obcasach w górach
Gór dzień drugi.
Jako że wczoraj nie było wjazdu na szlak do drugiej świątyni, ja mam obcasy, a Dong słabą kondycję dziś znów pojechaliśmy do parku.
Jazda busem na górę okazała się dla mnie koszmarem, wysiadłam słaniając się na nogach. Gdy już udało mi się wypłynąć (trasa jest zabójcza, a kierowcy jeżdżą jak w Bułgarii- marudy pamiętacie naszą jazdę dostawczakiem? Część w zamrażalniku, ja z Nat z przodu na jednym fotelu, a gościu pędzi po zawiasach z przepaściami?
Jako że wczoraj nie było wjazdu na szlak do drugiej świątyni, ja mam obcasy, a Dong słabą kondycję dziś znów pojechaliśmy do parku.
Jazda busem na górę okazała się dla mnie koszmarem, wysiadłam słaniając się na nogach. Gdy już udało mi się wypłynąć (trasa jest zabójcza, a kierowcy jeżdżą jak w Bułgarii- marudy pamiętacie naszą jazdę dostawczakiem? Część w zamrażalniku, ja z Nat z przodu na jednym fotelu, a gościu pędzi po zawiasach z przepaściami?
To była cywilizacja ^_^ )
Uderzył mnie w nozdrza smród jedzenia (akurat tego za którym tu nie przepadam i nawet normalnie średnio mi zapach pasuje.
Na drżących nogach musiałam się zbliżyć do tego jedzenia bo obok było wejście, a Dong jeszcze mnie pyta czy może chcę?
Niezbyt widząc co się obok mnie dzieje przechodzę przez bramkę, a tam gościu Nihua (nie wiem czy dobra transkrypcja- generalnie 'hello' ) nie ogarnęłam że to do mnie, a zniecierpliwiony Dong że mówi mi cześć wiec ja słabo się uśmiechając pomachałam, a tamten OK! I palec w górę i masa porad jak iść i na co zwrócić uwagę.
Uderzył mnie w nozdrza smród jedzenia (akurat tego za którym tu nie przepadam i nawet normalnie średnio mi zapach pasuje.
Na drżących nogach musiałam się zbliżyć do tego jedzenia bo obok było wejście, a Dong jeszcze mnie pyta czy może chcę?
Niezbyt widząc co się obok mnie dzieje przechodzę przez bramkę, a tam gościu Nihua (nie wiem czy dobra transkrypcja- generalnie 'hello' ) nie ogarnęłam że to do mnie, a zniecierpliwiony Dong że mówi mi cześć wiec ja słabo się uśmiechając pomachałam, a tamten OK! I palec w górę i masa porad jak iść i na co zwrócić uwagę.
W końcu weszliśmy.
I~Widok piękny nawet z moim żołądkiem musiałam go docenić.
I~Widok piękny nawet z moim żołądkiem musiałam go docenić.
Spokojna ścieżka drewniano kamienna
(więcej zdjęć z aparatu po powrocie) dzieci biegają dookoła,
spokojni mnisi, nic nie zapowiadało późniejszego dramatu-
przypominam jestem na niskich bo niskich ale obcasach.
W pewnym momencie dotarliśmy do
kamiennych schodów idących bardzo ostro w dół. (Jak zawsze
zdjęcia tego nie oddają- to samo było w Bułgarii przez co Andrzej
bagatelizował mój stres związany z naszą wyprawą do Ropotamo- tu
też kiedyś wrócę)
I były by w porządku gdyby nie moje
buciki.
Tylko, że jak na mnie to byłaby za spokojna wyprawa. Muszę w końcu na każdym wyjeździe mieć choć jedną przygodę związana że zwiedzaniem mrożącą MOJĄ krew w żyłach.
Okazało się że to nie koniec 'przyjemności'. Po chwilce oddechu przyszła pora na popękane starte 'schodki' w górę gdzie zwyczajnie czasem nie miałam jak stanąć. Dodawszy do tego moje kolana? Jakbym źle stanęła? nie byłoby za ciekawie. O tym że poślizgnąć się i zlecić też tam trudno nie było- przez większość drogi zero zabezpieczeń. Ba co ciekawe, barierki były raczej przy tych 'milszych' częściach schodków.
Tylko, że jak na mnie to byłaby za spokojna wyprawa. Muszę w końcu na każdym wyjeździe mieć choć jedną przygodę związana że zwiedzaniem mrożącą MOJĄ krew w żyłach.
Okazało się że to nie koniec 'przyjemności'. Po chwilce oddechu przyszła pora na popękane starte 'schodki' w górę gdzie zwyczajnie czasem nie miałam jak stanąć. Dodawszy do tego moje kolana? Jakbym źle stanęła? nie byłoby za ciekawie. O tym że poślizgnąć się i zlecić też tam trudno nie było- przez większość drogi zero zabezpieczeń. Ba co ciekawe, barierki były raczej przy tych 'milszych' częściach schodków.
W końcu dotarliśmy do chwili
odpoczynku.
Miejsca z życzeniami na drewnianych liściach gynko. Roślina ta ma tutaj znaczenie ochronne, przy starym drzewie można powiesić tabliczkę z prośbą o ochronę kogoś lub czegoś.
Miejsca z życzeniami na drewnianych liściach gynko. Roślina ta ma tutaj znaczenie ochronne, przy starym drzewie można powiesić tabliczkę z prośbą o ochronę kogoś lub czegoś.
Po dzisiejszym dniu już nikt mi nie
wmówi, że Chińczycy to interesowny naród i nic nie robią bez
interesownie. Gdy zbieraliśmy siły do dalszej drogi- ja mentalne, a
Dong kondycyjne (szybciej wchodziłam w swoich kozaczkach niż on w
normalnych butach). Jakaś Chinka (notabene równie nienormalna jak
ja bo wchodząca wprawdzie w trampkach ale na koturnie!). Dała nam
po butelce wody mimo, że miała zapasy dla rodziny- dziadkowie i
mały syn, które na pewno by jej się przydały.
I tak dotarliśmy do dużo
skromniejszej ale i starszej świątyni gdzie przemiły pan niemal
rozłożył tą świątynię dla mnie na części i jeszcze
opowiedział jej historię- niestety miałam bardzo słabego tłumacza
:P
Środek- nikt nie dba o symetrie
Specjalnie dla mnie złożono te 2
części po 4 postacie. I opowiedziało ich legendę której niestety
całej nie zrozumiałam :(
W każdym razie te drzwi przyszły tu wraz z założycielem świątyni i mają 200? albo 2000 lat (ale to drugie wydaje mi się za długie- z drugiej strony to perspektywa Chin, tu 2 tysiące lat aż takiego wrażenia jak u nas nie robi
W każdym razie te drzwi przyszły tu wraz z założycielem świątyni i mają 200? albo 2000 lat (ale to drugie wydaje mi się za długie- z drugiej strony to perspektywa Chin, tu 2 tysiące lat aż takiego wrażenia jak u nas nie robi
Przemiły pan tłumaczył coś jeszcze
na mapie o systemie świątyń w okolicy. Na powyższym zdjęciu
pokazuje gdzie jesteśmy.
A tu byliśmy wczoraj.
Niestety trzeba było już wracać. Bo
gospodyni dzwoniła z pytaniem kiedy będziemy na posiłku, a szkoda
bo było cieplutko (tylko w sweterku, z +17 stopni, tak wiem w Polsce
- 15)
Doszliśmy do bramy mijając starą herbaciarnie- niestety zamkniętą- nowy rok. I znów trafiając w opary jedzenia.
Dong oczywiście z pytaniem czy chcę, ja wiedząc jaki czeka mnie powrót powiedziałam definitywne NIE. Niestety on postanowił sobie kupić i otoczyć wszystko tym 'zapachem'
Doszliśmy do bramy mijając starą herbaciarnie- niestety zamkniętą- nowy rok. I znów trafiając w opary jedzenia.
Dong oczywiście z pytaniem czy chcę, ja wiedząc jaki czeka mnie powrót powiedziałam definitywne NIE. Niestety on postanowił sobie kupić i otoczyć wszystko tym 'zapachem'
Droga powrotna okazała się przez to
dużo gorsza.
Ledwo dotrwałam do końca. Gdy wysiadłam bardzo potrzebowałam tej wody.
Ledwo dotrwałam do końca. Gdy wysiadłam bardzo potrzebowałam tej wody.
Biedny znajomy nie wiedział co ze mną
zrobić, próbował poklepać mnie po plecach ale to nie był
najlepszy pomysł. Jakiś uczynny pan postanowił nam pomóc i zabrać
mnie w spokojne miejsce gdzie mogłabym usiąść. Próbowali
przekonać mnie do łazienki ale wolałam świeże, czyste
powietrze.
Z każdym dniem coraz bardziej uwielbiam ten kraj. Jest piękny i ma mega pomocnych, miłych mieszkańców.
Z każdym dniem coraz bardziej uwielbiam ten kraj. Jest piękny i ma mega pomocnych, miłych mieszkańców.
Kontrasty
Aby nie było ze piszę same
superlatywy widziane przez różowe okulary teraz trochę
marudzenia.
Kawałek Chin który widziałam i widzę jest totalną mieszanką wszystkiego. Koło super nowoczesnego budynku będą stać domek w stylu angielskim i blok rodem z prlu z bielizną wywieszona wszędzie.
Kawałek Chin który widziałam i widzę jest totalną mieszanką wszystkiego. Koło super nowoczesnego budynku będą stać domek w stylu angielskim i blok rodem z prlu z bielizną wywieszona wszędzie.
Znajdziesz tu blokowisko typu dosłownie
blok na bloku, wielkie połacie niczego i tereny pięknej zieleni
(zimą!)
Na obskurne osiedle będzie prowadzić
cudowna kamienna brama
Z obdrapanego garażu wyjedzie
najnowsza lśniąca bmka, a w pięknej galerii będą ohydne
łazienki (coś co doprowadza mnie do rozpaczy- każdy kto mnie zna
wie że mam w tym względzie pewne spaczenia)
niedziela, 29 stycznia 2017
Księżniczka Disney'a

Długo zbierałam się do tego
posta i na pewno po powrocie napiszę więcej o tym
Disneylandzie. Na początku czułam się lekko nim
zawiedziona i wciąż gdybym miała tylko 1 dzień i musiałabym wybrać
Disneyland czy Wieża nie zastanawiałabym się nawet tylko wybrała
Wieżę .Jeśli chcesz tu przyjechać i zobaczyć Disneyland
nawet nie baw się w 1 dniowy bilet kolejki są dłuższe niż pod
Paryżem. Druga sprawa- ten Disneyland ma zupełnie inny charakter.
Tutaj przychodzi się na spacer z rodziną bądź na dłuższą
randkę miło spędzić czas. To jest olbrzymi teren ale
nie tak napakowany atrakcjami jak we Francji. Druga kwestia jeśli
chcesz skorzystać ze wszystkich atrakcji zaopatrz się w bilety
szybszego wejścia- to na prawdę pomaga- przetestowałam na pokoju
Kubusia Puchatka. Co ciekawe przy całej tej komercji sprzedaż nie jest aż tak nachalnie odczuwalna jak w europejskich parkach np kwestia zdjęć robionych podczas jeżdżenia wagonikami.
Atrakcje które widziałam (Marg będzie coś specjalnie dla Ciebie) opiszę w innym poście tu bardziej chce się podzielić odczuciami.
Oraz opisać kwestie bardziej 'formalne'.
Zacznijmy od początku
Jak to w moim wypadku normalne nie obyło się bez problemów.
Gdy wysiadasz z metra używając jednorazowego bilety (jak pamiętacie zgubiłam swój dzienny) musisz go zostawić w bramce tylko, żadna bramka nie chciała przyjąć mojego i mnie wypuścić przez co musiałam wyjść wyjściem dla inwalidów (wypuszczona przez obsługę- na szczęście takowa była co nie jest oczywiste)
Po wejściu jest prosta droga do bramek- park otwiera się o 8? Muszę to sprawdzić :p bo nie jestem pewna ^^ ale pamiętaj by być wcześniej! Bo i tak będziesz długo czekać w kolejce która jest dopiero do kas biletowych
Gdy już udało Ci się przejść przez pierwsze wejście, zostać ze zeskanowanym (w chinach co pięć minut będziesz skanowany i sprawdzany. Tutaj sa totalnie walnięci na punkcie bezpieczeństwa i przecież to Francji wina że ciągle na zamachy bo nikt nie dba o bezpieczeństwo.
Nie ciesz się. Teraz masz do wyboru albo iść do kasy kupić bilety albo stanąć w kolejnej kolejce tym razem już do parku gdzie będziesz pokazywał bilet- jeśli kupiłaś go przez telefon dostaniesz wersję papierową- będzie potrzebna potem więc lepiej jej nie zgub.
Przez cały ten czas w tej masie ludzi nie widziałam ani jednej 'białej osoby'
Przeszedłeś przez bramę?
Gratuluję jesteś po drugiej stronie lustra.
Przez większość czasu zabawy w Disneylandzie robiłam za atrakcje turystyczną równą reszcie. Dzieci zaczepiały mnie i uważał za jedną z księżniczek (w końcu nią jestem prawda? ;* )
Nie było to nachalne i właściwie następowało dopiero gdy ktoś zobaczył mogę oczy ale po całym dniu było lekko męczące.
Choć jeśli będę mogła odwiedzić to miejsce jeszcze raz w cieplejszym okresie myślę że ubiorę się ładnie i pobawię w robienie za atrakcję (zwłaszcza że nie byłam na żadnym z większych rollercoaster'ów z powodu za krótkiego czasu i chłodu - jeden z 2 najciekawszych jest wodny wiec dalsza zabawa nie należałaby do najprzyjemniejszych.
I tak tutaj spotkałam parę osób o zachodnich rysach twarzy ale fakt raczej ciemno włosach i ciemnookich Włochów itp. choć i rudy angol się trafił ;)
Aby było zabawniej duża część spotkanych tu 'białych' była postaciami Disney'a co również wyjaśnia trochę reakcję dzieci na mój widok.
Cały Disneyland zachowuje chiński charakter co niewątpliwie jest jego największym atutem i sprawia ze jest niepowtarzalny.
Spędziłam tu cały dzień od otwarcia do zamknięcia i ani przez chwilę się nie nudziłam. No może poza staniem w długich kolejkach. Tu bardzo pomaga bilet na telefonie od razu dostaje się interaktywną mapkę na której jest zaznaczane ile czasu czeka się do danej atrakcji, o której będzie otwarta (niektóre są tylko o określonych godzinach) i kiedy będą dostępne bilety szybszego wejścia- jak już wspomniałam mi udało się skorzystać z szybszego biletu na Kubusia, który jest otwierany tylko o określonych godzinach (przynajmniej na szybkich biletach- bo nie do końca zrozumiałam czy na zwykłych też)
W tym Disneylandzie parady są codziennie i jak byłam były dwie ale niestety widziałam tylko jedną, a pod koniec dnia jest niesamowity pokaz fajerwerków, który sam w sobie zasługuje na cały oddzielny tekst i na prawdę warto na niego zostać. Ja już prawdopodobnie nigdy nie spojrzę tak samo na fajerwerkowe show. Sylwestry czy Światełko do nieba przy tym to dziecinna zabawka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)































