Największe szczęście tego wyjazdu? Moja skóra się świeci! Normalnie muszę stosować tysiące preparatów by nie być zupełnie matowa, tutaj mam ładne świecenia się ALE to swiecenie nie równa się tłustej skórze, tak jakby wciąż była sucha ale lepiej nawodniona :p
Ci co mnie lepiej znają wiedzą, że to dla mnie ważne :p
Dla relaksu oreo o smaku machy
to NIE jest blog podróżniczy. Mam nadzieję, że uda mi się go pisać w Chinach. Opiszę tu MOJĄ Azję widzianą MOIMI oczami i MOJE odczucia Raczej nie będę pisać historii miejsc (od tego są książki historyczne i przewodniki turystyczne) Blog jest dla MOICH znajomych by widzieli, że żyję i co u mnie słychać.
Translate
wtorek, 11 września 2018
Świecę się!
poniedziałek, 10 września 2018
I znów w Chinach
Dla wszystkich, którzy czekają na informację czy żyje- tak, ale jeszcze nie mam wifi w pokoju więc mój vpn działa tak jakby chciał ale nie mógł.
Posiadam już swój chiński numer i z niego korzystam- co ciekawe wszystko mi na telefonie działa normalnie- wechat, facebook, instagram~ a przecież niby są przypisane do numeru!
Finalnie zatrzymałam się w akademiku, powodów było dużo, nie jest to idealne rozwiązanie ale na razie jedyne możliwe :p
Na szczęście mieszkam sama w pokoju więc nie jest najgorzej :P
wtorek, 19 czerwca 2018
Matsurii
W tym roku znów mogłam uczestniczyć w tym wydarzeniu <3
Jak co roku tanczyłm yosakoi ale po raz pierwszy miałam więcej czasu wolnego po.
Taniec daje mi dużo energii i sprawia, że jestem szczęśliwa ale fajnie było zobaczyć również resztę wydarzenia jako 'widz'.
W tym roku na prawdę fajnie została zorganizowana przestrzeń (o wiele lepiej niż rok temu). Jak poprzednio odbyło się to w Słuzewskim domu kultury, a nie na torwarze do którego przez trzy lata zdążyłam się przyzwyczaić ^^. Na szczęście pogoda była cudowna więc i w moje nowe furisode mogłam się ubrać :p
Jako europejka chciałam dodać 'nasz' element i użyłam gorsetu na stalowych fiszbinach jako pas obi :)
Cieszę się, że mogłam spędzić niezobowiązująco resztę dnia po występie i obowiązkowych zdjęciach.
Dzięki temu upolowałam moje ukochane takoyaki <3 spróbowałam umeshu bez alkoholu oraz takich śmiesznych ale pycha placków drożdżowych (po raz pierwszy) - jedzenie to coś co lubię, ana koniec na spokojnie wzięłam udział w bon odori.
piątek, 15 czerwca 2018
Dzień przed Matsuri.
Wystąpię z handmadeowymi naruko ^^ wyszły cudowne :P (no dobra, mają dużo do poprawek ale to już łatwe do naprawienia więc~ )
Ktoś chce naruko?
https://www.instagram.com/p/BkCZ2X7Ah_r/?taken-by=ardad_lilit
Oczywiście nie obeszło się bez wspominek, kto by pomyślał, że tak wsiąknę :P i kosztuje mnie to związek hehe.
Miss yukaty te parę lat temu:
https://youtu.be/dzCOId5O3SE
i zeszłoroczny występ:
https://youtu.be/DeWTcXlTPqQ
zakulisy matsu? Yuta na propsie :P
https://youtu.be/6gwRB7Ky4Kc
czwartek, 14 czerwca 2018
Róznice których nie ma
Wracając do ostatniego wątku przy kawie ze znajomym, totalnie nie rozumiem szukania na siłę różnic między narodowościami. Czemu do tego wracam? Bo ostatnio jestem zarzucana pozycją o miłości w Chinach Malovica. Oczywiście łatwo jest zrzucać na różnice kulturowe 'bo oni są inni'.
W mym własnym doświadczeniu umawiania się (randkowania) z Azjatami oczywiście byłoby to tak łatwe i nośne wytłumaczenie, można by książkę napisać- ale po co? czy serio fałszowanie rzeczywistości jest warte pieniędzy? a tyle mitów na świecie:
- Azjaci noszą dziewczynie torebkę, czy zakupy -> wszyscy moi europejscy faceci zachowywali się dokładnie tak samo- to kwestia wychowania, nie pochodzenia.
- chłopak idzie od strony ulicy- 'łaaaa to takieee mega, Koreańczycy są przez to suuupeer', Ogr ma dokładnie tą samą manierę- pilnuje by iść od ulicy, facet chroni kobietę, za to wśród moich koreańskich randek byli tacy, którzy w życiu nie wpadliby na taki pomysł- znów kwestia wychowania, a nie żadnego pochodzenia.
Pseudoautorytety lubią takie stereotypy, są łatwe i szablonowe- ludzie je lubią i chętnie kupują. Zaczynam rozumieć Arka J. czemu tak walczy i wyśmiewa wszelkie mity o Japonii- ale mu łatwiej, Japonia staje się coraz bardziej znanym u nas krajem. Niemniej cieszę się i gratuluję mu sukcesu zbudowanego na prawdzie i trzymam kciuki za dalsze sukcesy w tej materii.
W każdym razie zapraszam na matsuri- oby pogoda dopisała bym mogła, w kimonie paradować ;) choć jak nie teraz, to spacer się jakiś na to znajdzie.
środa, 29 listopada 2017
Bunkasai
Są tego 2 powody:
1. Wspominane wyżej Bunkasai.
Po raz pierwszy od bardzo dawwna byłam widzem, a nie uczestnikiem występu sakuramai iiii dziwnie

Ja na prawdę uwielbiam tańczyć
Po festiwalu dostałam bardzo dużo (na prawdę duuuużo) pytań pt. 'Co się stało, że nie tańczyłam', 'czy wszystko w porządku', itp.
Odpowiadając: nie ogarnęłam, że mam czas w tym terminie i się zwyczajnie nie zgłosiłam na występ
i nie chodziłam na próby przygotowujące ^^ więc bez niepokojów 
Pomimo niedosytu i tańczenia na krześle, z pełnym zrozumieniem znajomych (tiaaa, te uspokajające gestyyy) całkiem dobrze spędziłam czas, dzięki temu, że nie występowała mogłam zobaczyć wszystko na spokojnie, porozmawiać ze znajomymi czy nawet coś zjeść
2. Drugim powodem myśli o Japonii jest powrót bliskiego znajomego do tego kraju, wprawdzie jeszcze najprawdopodobniej przyleci do Polski za parę miesięcy ale już nie na stałe

Z tego powodu spotkaliśmy się 'na ploty' i padło pytanie 'kiedy odwiedzę Japonię'
Szczerze odpowiedziałam, że na końcu, jak nasycę się Chinami i zobaczę Koreę, bo choć tu w Polsce najbliższa jest moi Japonia i Japończycy (przyjaciele, mniej i bardziej udane randki, spory, uczenie w życiu mniej lub bardziej kulturalnym) to jako kraj? Najmniej mnie ciągnie. Z tej rozmowy zeszliśmy na różnice między narodowościami- NASZ wniosek był, że tak na prawdę takich nie ma. Wszędzie spotka się konserwatywne osoby, wszędzie będą postępowe i liberalne, zawsze będzie różnica między mniejszymi miejscowościami, a tymi większymi więc czasem łatwiej zrozumieć kogoś z 2 krańca świata niż z innej części własnego kraju, ze oboje znamy Polaków będących jak 'stereotypowi Japończycy' i 'Japończyków wychowujących się jak stereotypowi Polacy'
i to wcale nie z powodu 'lat' spędzonych w Europie czy Polsce. Oczywiście są pewne 'cechy właściwe dla większości' ALE większość to nie wszyscy
Do tego poruszyliśmy temat poznawania innych kultur i krajów, zastanawiając się jaka droga jest do tego najlepsza. Oboje uznaliśmy, że to, że gdzieś się mieszka nic nie znaczy, bo wystarczy żyć w ograniczonym, zamkniętym otoczeniu by nie poznać całości. Tak samo metoda obserwacji i nauki na papierze nie musi być dobra, bo to tylko sucha informacja. Malinowski też nie przekonuje, co to za obserwacja uczestnicząca kiedy cały czas się dystansujesz, że jesteś inny? Z 2 strony udawanie kogoś kim się nie jest też nie pomoże- być antropologiem to koszmarnie trudna sprawa- współczuję z całego serca, Nam pozostaje się tym nie przejmować i być sobą, czerpać z życia to co oferuje i poznawać, wciąż poznawać nowe.
Mam nadzieję, że uda ci się wszystko jak chcesz, a podróże będą ciekawe + przepraszam, że nie mogłeś ostatni raz zobaczyć na żywo jak tańczę yosakoi. Może kiedyś w Japonii będzie taka możliwość~
https://www.instagram.com/p/Bb9yWPJFfHP/?taken-by=ardad_lilit
trochę jedzonka ^^ ale tylko trochę
czwartek, 9 listopada 2017
Ja zapłacę!
Tym razem na tapecie Pekin Duck. To było moje trzecie podejście do tego miejsca ale pierwsze z Chinczykami. Za pierwszym razem zaprowadził mnie tu dawny kolega z liceum- w ramach spotkania po latach- było tłusty i 'po polsku' każdy ma swoje danie i mech ;)
Za drugim razem, w większym gronie ze znajomymi z moich japońskich tańców, wynajęliśmy zamkniętą salkę z karaoke, było całkiem zacnie z 'azjatyckim' stylem jedzenia- każdy nakłada sobie po trochu ogólnie zamówionych potraw ale wyszło bardzo drogo oraz jakoś nie spodobało się ani mnie ani reszcie
Tym razem było zupełnie inaczej. Do menu dostaliśmy białą kartkę z dodatkowymi pozycjami po chińsku :p
Oczywiście wszystkie dania były na stole, a każdy dostał miseczkę w której mógł jeść. W mym odczuciu zamówienia zawsze są za duże i zawsze zostaje jedzenie ale jak zawsze to tylko moja osobista opinia.
Posiłek przebiegał normalnie. Zabawa zaczyna się po, gdy rachunek leży już na stole. Panowie (nigdy nie widziałam w takiej sytuacji kobiety dlatego piszę 'panowie') zaczynają kurtuazyjne przedstawienie pt. 'Kto zapłaci' i w przeciwieństwie jak u nas tam honorem jest zapłacić rachunek.
Panowie pokazują sztukę oratorska, wyglądając przemowy o tym jak to oni powinni zapłacić i to ich honor. Najpierw na siedząco, następnie wstają, zaczynają iść do kasy baa może dojść do 'rękoczynów'. W końcu jeden płaci ;) jednak całość trwa trochę czasu.
Smacznego!


